Siedmiu wspaniałych

Po odejściu Osbourne’a w Black Sabbath udzielało się aż siedmiu wokalistów, a gdyby zapytać o ich nazwiska, zapewne na pierwszym miejscu pojawiłby się Ronnie James Dio. W zasadzie nie można się temu dziwić, ponieważ już wówczas był kojarzony z twórczością znanego zespołu Rainbow, a i wyróżniał się wyjątkowym głosem. Z pewnością każdy meloman zna doskonałe wykonanie utworu Heaven and Hell, który można określić wizytówką Dio współpracującego z Black Sabbath.

O tym głosie nie można zapomnieć

Jednak spośród siedmiu wokalistów Black Sabbath, następców Ozzy’ego, na uwagę zdecydowanie zasługuje Tony Martin. Dlaczego? Bynajmniej nie dlatego, że w zespole spędził niemal dekadę, ale z powodu swoich możliwości wokalnych. Tony Martin to multiinstrumentalista, kompozytor, ale przede wszystkim wspaniały wokalista, który potwierdził swój talent albumem Headless Cross nagranym z Black Sabbath w 1989 roku. Album jest niewątpliwie jednym z najlepszych w historii zespołu – stanowi „apogeum” twórczości kompozycyjnej Tonny’ego Iommy’ego. Niesamowity nastrój, jaki stworzył Iommy, podkreśla fascynujący wokal Tony’ego Martina, idealnie komponujący się z klimatycznym brzmieniem albumu. Headless Cross to klasyczny metal w najlepszym wydaniu, który powinien być znany każdemu fanowi Black Sabbath i wszystkim fanom tego gatunku muzyki. Szkoda, że tak nie jest. Mało kto wie, ale Tony Martin to osoba bardzo otwarta. Jakiś czas temu napisaliśmy do niego wiadomość i ku naszemu zaskoczeniu nie musieliśmy czekać długo na odpowiedź. Spójrz z resztą sam:

blog-kultura-black-sabath-gettinenglish

Naprawdę mroczne klimaty

Wirtuozeria w połączeniu z liryzmem osadzone w mrocznej „scenerii” – tak w skrócie można określić album Headless Cross. I naprawdę nie ma w tym absolutnie żadnej przesady. Wprowadzające w tematykę intro The Gates of Hell, za które odpowiada perkusista, stopniowo buduje napięcie i sygnalizuje grozę obecne w każdym kolejnym utworze. Nastrój ten utrzymany zostaje przez całe czterdzieści minut trwania albumu, aż po ostatnie dźwięki końcowego utworu. Wystarczy usłyszeć tych kilka pierwszych tonów, by wiedzieć, czego można spodziewać się po albumie – naprawdę dobrej muzyki.

POLECAMY SZKOŁĘ:reklama szkoła językowa nowa1

Już po zaledwie pierwszym przesłuchaniu muzyka robi ogromne wrażenie i mocno zapada w pamięć. Ma ona w sobie pewną głębię, którą Iommy osiągnął, wprowadzając keyboards. Dźwięk naprawdę niesamowitych klawiszy tworzy mroczne tło, z którego wydobywa się spójne brzmienie pozostałych instrumentów. Mocne, rytmiczne uderzenia perkusji, wyraziste i płynne solowe partie gitary, ciężkie i donośne odgłosy basowe, a do tego niesamowity śpiew, brzmiący czasami niczym zawodzące echo to kwintesencja albumu Headless Cross, perełki wśród metalowych arcydzieł muzycznych. Każdy utwór, włączając trwające nieco ponad minutę intro, wręcz porywa melodyjnością oraz precyzją kompozycji i wykonania.

Jak wyrazić nastrój grozy

Wydaje się, że mistrzami w tej dziedzinie są autorzy horrorów. Jednak po przesłuchaniu albumu Headless Cross do tego wąskiego grona można z powodzeniem zaliczyć też Tony’ego Martina, którego głos robi oszałamiające wrażenie w zestawieniu z niemal upiornie brzmiącą muzyką. Martin bez problemu radzi sobie z każdym dźwiękiem, niskim czy wysokim, perfekcyjnie interpretując słowa piosenek. Jego śpiew jest przejmujący, czasami w głosie wyczuwa się zdecydowane i zadziorne chrypnięcie – jak w tytułowym utworze Headless Cross, innym znów razem jest to niemal zawodzący krzyk z namiastką sentymentalizmu – jak w zamykającym album Nightwing. Niesamowite wrażenie robi też pełen liryzmu i melancholii śpiew w When Death Calls, utworze będącym punktem kulminacyjnym albumu. Emocjonalnie wyrażone partie wokalne świetnie się komponują z dźwiękami klawiszy, zaś partie solowe Iommy’ego są swoistym podsumowaniem całości. Jednak nie tylko Iommy, jako gitarzysta, daje popis swoich umiejętności. We wstępie do When Death Calls na plan pierwszy wysuwa się gitara basowa, z której wybrzmiewają subtelne dźwięki nastrojowej ballady.

Po prostu artystyczny kunszt

Tony Iommy podjął się nagrania albumu, gdy z oryginalnego składu zespołu pozostał praktycznie sam. Zaangażował muzyków udzielających się w innych grupach i postawił na Tony’ego Martina, który sprawdził się pod względem wokalnym już przy The Eternal Idol. Efektem współpracy jest oryginalny materiał zarejestrowany jako Headless Cross, niedoceniony przez fanów, a uznany przez krytykę za jeden z lepszych albumów Black Sabbath po erze Osbourna i Dio.

Można się zastanawiać, czy album zostałby odebrany inaczej, gdyby był odsłuchiwany bez podawania informacji o wykonawcy. Z pewnością tak, ponieważ nie byłby postrzegany przez pryzmat Ozzy’ego Osbourna i stylu właściwego początkom działalności Black Sabbath, jako zespołu, który wytyczał nowe ścieżki muzyczne. Wtedy na pewno nie tylko krytyka doceniłaby kompozycję, ale też melomani, nieświadomi, iż dzieło wydano pod szyldem Black Sabbath kojarzonego przede wszystkim z Osbournem.

Jednak znaleźli się muzycy, którzy dosrzegli kunszt artystyczny zespołu i sięgnęli po utwór z tego właśnie albumu. Polska grupa Aion nagrała własną aranżację jednego z trudniejszych do wykonania utworów – Headless Cross. Tego samego zadania podjęła się włoska grupa Hollow Haze. Naprawdę, warto posłuchać – tak oryginału, jak i coverów.

Nastawienie względem całej dyskografii zespołu nieco zmieniło się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Pojawia się coraz więcej pochlebnych głosów twierdzących, że album Headless Cross, tak odmienny od ogólnie przyjętego przez Black Sabbath stylu, zasługuje na uznanie właśnie ze względu na ten niepowtarzalny, a momentami upiorny klimat, zgodny z wymogami gatunku muzycznego, jakim jest metal.

Jeśli ktoś nadal wątpi w mroczny nastrój kompozycji muzycznych zarejestrowanych na albumie, niech zapozna się z tekstami utworów, które są swoistymi opowieściami złożonymi w jeden zbiór pełen nadnaturalnych tajemnic. Wówczas z pewnością każdy zrozumie, że klimatyczna muzyka i niesamowity śpiew są idealną interpretacją tych opowieści. Najlepszym przykładem niech będzie Headless Cross, literacki motyw popularny tak w muzyce, jak i filmie.

autor Magdalena Tobiasz

 

Jak to powiedzieć po angielsku?

  • mist – mgła
  • host – gospodarz
  • wail – lament
  • pound – walić / łomotać
  • tune – melodia
  • thunder – grzmot
  • fate – los / fatum
  • charm – urok / zaklęcie

You need to login or register to bookmark/favorite this content.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ