Sierpień 2007, ćwierknięcie, które przeszło do historii jako pierwsza wiadomość z tajemniczym znakiem # w tle. Ku zaskoczeniu pomysłodawców tagowania komunikatów na Twitterze, większość odbiorców nie zrozumiała idei hashtagów. Szybko uznano je za mało urodziwe, zaś ich wygląd kojarzył się w głównej mierze z typowym maniakiem komputerowym, aniżeli przeciętnym obywatelem korzystającym z prostych funkcji serwisu. Przełom miał nastąpić parę miesięcy później, gdy Kalifornię nawiedziły pożary. Mieszkańcy miasta San Diego hashtagowali (#sandiegofire) na bieżąco sytuację w okolicy, dzięki czemu udało się uratować setki osób przed klęską żywiołową.

Jak działa hashtag?

To nic innego jak hasło opatrzone znakiem #, które funkcjonuje jako hiperłącze. Zaletą takiego rozwiązania jest szybkie filtrowanie treści najbardziej nam potrzebnej w danym momencie. Wystarczy jedno kliknięcie, aby zobaczyć o czym się ćwierka choćby po drugiej stronie oceanu.

Wyszukiwanie informacji w czasie rzeczywistym, lub komentowanie wydarzeń  na żywo już dawno nie było tak proste. Często wykorzystuję to narzędzie w smartfonie, gdy nie mam bezpośredniego dostępu do komputera. Kilka miesięcy temu Twitter idealnie sprawdził się w trakcie konferencji Apple, gdy siedziałem znudzony na lotnisku w oczekiwaniu na samolot do Polski.

Za czy przeciw?

Hashtagowanie ma tylu zwolenników, co przeciwników i faktycznie ta stosunkowo nowa forma selekcjonowania wpisów, ma dwie strony medalu. Bez wątpienia jesteśmy zalewani strumieniem informacji i rzadko kiedy uświadczymy tweet’a bez „#”, co może wzbudzać irytację niektórych posiadaczy konta w społecznościówkach. Odznaczanie wiadomości od ponad roku stało się modne na Google+, Facebooku oraz wszędzie tam gdzie się tylko da. Ręce opadają, gdy moi znajomi hashtagują nawet poranne picie kawy. Moje stanowisko jest jasne – to zaśmiecanie Internetu kompletnie bezwartościowym contentem, którego i tak nikt nie czyta – wierz mi na słowo. Lanserce mówię stanowcze #NIE.

Wpisywanie hashtagów przynosi większe korzyści w przypadku kampanii marketingowych, lub akcji społecznych na szerszą skalę. Chętnie sięgają po nie również światowe koncerny, telewizje informacyjne, muzycy czy twórcy filmów. Robin Thicke w swoim teledysku do utworu Blurred Lines, zachęcał fanów do hashtagowania i dzielenia się klipem ze znajomymi.

POLECAMY SZKOŁĘ:reklama szkoła językowa nowa1

Jak w piosence wydaje się, że granice między zdrowym rozsądkiem, a estetyką internetowego przekazu zacierają się coraz to bardziej. Co tu  ukrywać, powoli wracamy do czasów prehistorycznych; infografika i wszechobecny minimalizm wypowiadanych słów zaczyna wdzierać się w nasze życie na nowo. Nie komentuję, przyglądam się temu na razie z boku. Jak każdy trend, ma swój początek, będzie mieć i koniec.

Jak to powiedzieć po angielsku?

  • a computer freak – maniak komputerowy
  • a breakthrough – przełom
  • contents – treść
  • my arms are dropping off – ręce mi opadają
  • worthless – bezwartościowy
  • common sense – zdrowy rozsądek
  • rush into – wdzierać się do
  • an origin – początek

You need to login or register to bookmark/favorite this content.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ